Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naili. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naili. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 czerwca 2017

Od Naili

W środku nocy wyszłam z jaskini. Była piękna pełnia, która nie dawała mi zasnąć. Zwykle w takie noce nie mogę spać, ale czułam że ta była bardziej wyjątkowa niż inne na tych terenach. Wychodząc spojrzałam na boki, widząc członków watahy którzy pogrążają się w pięknych snach ...uśmiechnęłam się. Sama nie wiem czemu, widok kogoś śpiącego zawsze wywoływał we mnie uśmiech. Tym razem też tak było. Bo w końcu to właśnie we śnie możemy się odprężyć, pomarzyć, rozmarzyć i spełnić marzenia. Choć w prawdziwym świecie również jest to możliwe, jedynie trzeba bardzo mocno w to wierzyć, no i wcale ale to wcale nie wątpić.  Postanowiłam przejść się po terenach, lecz złamałam swoje postanowienie zatrzymując się przy jednej z rzek. Położyłam się i spoglądałam w taflę wody na moje odbicie jak i również na księżyc. Czasami nawet zdarzało mi się robić głupie miny do samej siebie, co wyglądało po pierwsze bardzo zabawnie, jak i po drugie z lekka psychopatycznie. Zwykle w takie noce chce mi się śpiewać, teraz nie czułam taj potrzeby, sama nie rozumiem dlaczego.  Rozkoszowałam się ciszą i spokojem, pięknem tej chwili...nagle usłyszałam kroki łap. Nieopodal ktoś był, ktoś ze Królestwa Nocy...kogo jeszcze nie poznałam. Ale, ja znam wszystkich, no prawie wszystkich. To musiał być ktoś nowy. Po kilku minutach jego zapach ulotnił się, nie było już nic niepokojącego. Chciałam to jeszcze dokładnie sprawdzić, jednak darowałam sobie chodzenie wokół rzeki. A gdyby ktoś się zapytał co ja tutaj robię o tak później porze. Raczej bym wszystko szczerze wyznała, no lub mruknęła że jestem szpiegiem i patroluje sobie od tak tereny. Co by nie było kłamstwem, bo według mnie to ja cały czas na służbie jestem. Nawet gdy od tak sobie spaceruje.  Weźmy taki przykład , policja . Kiedy policjant w świecie ludzi jest na służbie to ryzykuje życie, łapie groźnych przestępców itp. Kiedy ma wolne i zobaczy że jakiejś staruszce ukradziono torebkę, to co machnie na to ręką? Może w świecie ludzi tak, ale moim zdaniem powinno być tak że od razu powinien zmienić strój niczym Superman i biec na pomoc. Taka jestem JA , ciągle na służbie nawet w wolne dni. Westchnęłam ciesząc się tą chwilą. Wstałam dość szybko, napiłam się zimnej wody z rzeki i już mnie wzięło. Na początku zaczęłam tylko podśpiewywać pod nosem i cichutko nucić. Zwykle od razu przechodzę do cichego śpiewu, później jest coraz głośniej. Sprawdzam też czy nikogo nie ma w promieniu kilku kilometrów, kogoś kto by mnie zobaczył jak śpiewam. Tym razem się nie rozejrzałam...nie wytrzymując zaczęłam śpiewać:


Niestety nie udało mi się powstrzymać śpiewu, kocham śpiewać i kocham muzykę. Uradowana zeszłam z kamienia na którym znalazłam się kiedy śpiewałam. Nie potrafiłam stać w miejscu, podążałam za rytmem muzyki. Nieopodal mnie jeden z krzaków się poruszył i jakby zachichotał. No co to ma znaczyć? Ta zniewaga, krwi wymaga. Podeszłam bliżej, modląc się by nie był to ktoś z watahy. Mając nadzieje że to jakiś malutki zajączek...cokolwiek . Byleby nie ktoś kto mnie zna. Strasznie nie lubiłam jak ktoś mnie podsłuchiwał, od tak słuchał mnie gdy śpiewam. Odkryłam krzaki łapą, wtedy to...ktoś z nich wyskoczył. Był to wilk, jeszcze mi nie znany. Czułam że zaraz spalę się ze wstydu...
(Ktoś kogo jeszcze nie znam? Czyli: Exan, Invicta, Yume, Manip?)

Od Naili

Łaziłam sobie patrząc aktualny na stan pogody, nagle zaczęło padać. Może i spodziewałam się tego, ale kochałam deszcz i  nie miałam z tym problemu. Mogłam sobie tak chodzić i chodzić, bo czemu by nie. Nie jestem z cukru, jak inne zwierzęta. Wiadomo nie każdy lubi wodę, podobno tygrysy nawet się jej boją. Zaczęłam tak sobie o tym wszystkie rozmyślać kiedy nagle obok mnie prześmignęła jakaś wilcza sylwetka, była to samica. Czułam niewyraźnie jej zapach, ale mogłam określić płeć.
-Zbiera się na burzę.
Jej głos usłyszałam dopiero po chwili, jak powiedziała tak też się stało. Sama czułam że coś jest nie tak, taka ta wiosenka figlarna. Wiadomo te wszystkie wahania pogodowe i takie tam. Uśmiechnęłam się i powiedziałam jakby radośnie:
-Najwidoczniej. Może lepiej się zbierajmy bo nie zdążymy się schować.
Wilczyca skinęła głową i przedstawiła się jako Rachel, zaczął się wyścig z burzą. Nie należał on co prawda do najprostszych, ale ja kocham to ryzyko. Wiadomo jest ryzyko jest zabawa (albo szpital, albo sława), lecz nie zawsze i przy wszystkich wykazywałam się moim ukrytym ryzykiem. Tak, na wszystko  u mnie wpływa właśnie towarzystwo.
-Nie zdążymy do jaskini.
Krzyknęłam w biegu. Nieźle się rozpadało. W oddali zauważyłam jakiś dziwny kształt....przypominał konia. Lecz po chwili znikł, jak gdyby cień który snuje się po jaskini. Słońce w pełni został przykryty przez parę ciemnych chmur. Które swoimi czarnymi ślepiami spoglądały na mnie i na moją nową znajomą. Westchnęłam tylko w biegu, wiedząc że ta sytuacja w której się znajdujemy nie jest zbyt korzystna.
-A masz lepszy pomysł niż jaskinia lub nora?!
Usłyszałam ją dopiero teraz, musiała pewnie kilka razy powtórzyć dość głośno. Ponieważ niedwno dość rozpętała się burza, która ciskała co chwilę w ziemię jasnymi błyskawicami które zwie się piorunami. Brakowało mi już tchu...drogi jeszcze został sporawy kawałek. Przekręciłam oczyma i zaczęłam się rozglądać. W oddali dostrzegłam pewną starą kryjówkę. Znalazłam ją dość niedawno...podczas szpiegowania pewnego osobnika który i tak jakimś cudem mi się wyrwał. Mogę zdradzić tyle iż był to lisek urwisek, którego miałam na oku ale drań się wyślizgnął jak ta żmija.
-Tam!
Krzyknęłam w miarę głośno i melodyjnie by mnie usłyszała. Pierwsza skierowałam się w tamtą stronę, zaczęło robić się niebezpiecznie. Wskoczyłam do pnia ogromnego dębu. Wilczyca po chwili znalazła się obok mnie, szczerze starczyłoby miejsca jeszcze dla jednego osobnika. Sporawa kryjówka, ale no niezbyt wygodna gdyby chciało tutaj wejść więcej osobników.
-Nic Ci nie jest?
Zapytałam spoglądając na nią kątem oka. Ona otrzepała się i odparła:
-A co ma być. Jedynie jestem mokra.
Jakby fuknęła. Muszę przyznać nieźle się rozpadało. Więc zostaniemy tu razem dobre 5 godzin.
-No, patrz...ja też jestem mokra. To solidne drzewo...wytrzyma.
Chciałam przerwać tę niezręczną ciszę która psuła wszystko. Na końcu dotknęłam drzewa łapą jakby okazując wdzięczność co pewnie dziwnie wyglądało. Po chwili jednak dotarło do mnie że się nie przedstawiłam...
-Przepraszam, gdzie moje maniery...Naili jestem.
Uśmiechnęłam się pokazując przy tym biel moich kłów, po czym podałam jej łapkę na znak zawarcia znajomości. Ona wpatrzona w dziurę zrobioną w drzewie wcale nie zwróciła na mnie uwagi. Dopiero po chwili potrząsnęła łbem i spojrzała na mnie mówiąc:
-Ah, tak, tak.
Jakby wiedziała o co chodzi, spojrzałam na nią zdziwiona mimo to uśmiechnęłam się w miarę radośnie.
(Rachel?)

Od Naili

Zwykle chodziłam tylko po Naszych terenach, co macie przez to rozumieć? Terenach Królestwa Nocy, które były dość mroczne ale jakie piękne...Jednak zastanawiało mnie co jest poza nimi, te oświetlone tereny które mijałam wcześniej. Pełne roślinności, zwierząt które również mi imponowały. To chyba nie znaczy że żyjemy na ciemnej stronie mocy, jakby to źle brzmiało? Yhhh, może by czas nie mówić nic nikomu i zniknąć na jakiś czas z ,,domu''. Chodzi mi głównie o pracę szpiega, nikt mi nie wytłumaczył czy obok Nas są jakieś inne watahy, stada, sfory czy coś w tym rodzaju. Choć pewnie nie było takiej potrzeby, jestem zwykłym szarym członkiem, a raczej członkinią.  A szkoda, bo jestem ciekawska i teraz zmuszona to zbadać czy coś w ten deseń.
Nie usiedzę długo na tych terenach, chciałabym zobaczyć tamte i dowiedzieć się czy do kogoś należą. Alfa nigdy mi o nich nie wspominała, co również mnie zdziwiło bo chyba gdyby byli to wrogowie to powiedziałaby od razu, prawda? Więc nie jest pewnie aż tak źle! Właśnie z uśmieszkiem na pysku zdawało mi się że przekroczyłam granicę terenu. A raczej zrobiła to jedna z moich łap. Wcale już się nie wahałam, ruszyłam pędem po pięknych słonecznych terenach. Nagle poczułam zapach, stanęłam prędko i zaczęłam obracać uszami w różne strony, chcąc usłyszeć ruch w krzakach. Muszę przyznać że zaczęło się ściemniać, a ja nie wiedziałam do końca gdzie jestem. Lecz były to piękne tereny i nie chciałam tak szybko z nich uciec, nie jestem tchórzliwą samicą. Położyłam się obok jednego z drzew, na obcym terenie. Po prostu chciałam zasnąć, obudzę się pewnie za jakiś czas i wrócę do Królestwa Nocy. Zasnęłam dość szybko...Lecz obudziłam się w środku nocy z dziwnym uczuciem... noc była wyjątkowo piękna, księżyc w pełni świecił jasno, a na niebie migotały miliony gwiazd. Słyszałam głos zwierzęcia, który kazał mi zejść z drzewa i pójść w las. Tak też uczyniłam, tylko jak znalazłam się na drzewie? W podskokach pobiegłam przedzierając się przez krzaki by dotrzeć do źródła głosu. Wpadłam na nieznaną mi polanę. Po środku stał potwór... z króliczkiem w łapach. Popatrzyłam na niego kątem oka. Zaatakowałam szybko i spróbowałam wyrwać biedne zwierzątko (inna by go zjadła, ale ja jestem wegetarianką) z jego łap, ale na próżno. Tak, potwór z pewnością spróbował mnie zwabić w to miejsce...tylko po jakiego grzyba? Nie... nie... nie pozwoliłam zaprzątać sobie głowy tymi bzdurami. Warknęłam i zastosowałam ten cały wilczy szczek ostrzegający. Bestia wrzuciła króliczka do jakiegoś rowu, by nie uciekł. Nagle obok mnie pojawił się jakiś wilk. Ciemno było więc nie widziałam, kto to. Ten ktoś skoczył na potwora i wbił zęby w jego kark. Ja skoczyłam wydostać zwierze z rowu. Niespodziewanie coś mnie przygniotło... łapa pokonanej przez samca maszkary spadła na mnie. Próbowałam się wydostać...No i wtedy...obudziłam się w rzeczywistości...Na całe szczęście, był to tylko głupi koszmar. Moje futro było posklejane i mokre, spocona sierść pachniała niezbyt przyjemnie. Dopiero teraz przypomniałam sobie gdzie dokładne się znajduję. Świtało, ptaszki śpiewały a nieopodal siedział nieznajomy mi zupełnie wilk. Wzdrygnęłam się, wiedząc że jest z tych terenów. Wstałam pośpiesznie i chciałam się wynosić stąd jak najszybciej, w końcu co powie Dakota jak złapią mnie na tych obcych terenach. Jeszcze mnie wyrzuci z watahy i co będzie? Oczywiście odeszłabym w dość spokojny sposób gdyby nie głos samca:
-Hej, zaczekaj!
No nie, chyba właśnie wpadłam w niezłe i głębokie bagno. I z tego co wiem, szybko się z niego nie wydostanę. Albo będę grać, albo od razu się przyznam że nie pochodzę z tond. Właściwie ...sama nie wiem co mam zrobić. Powoli odwróciłam się mając na uwadze iż wilk jest mi zupełnie obcy.

(Halt lub Hitachi? Albo obaj, powstanie kilka historii XD)

poniedziałek, 22 maja 2017

Od Naili

Dziś pierwszy raz patrolowałam tereny, jak przystało na szpiega który kocha swoją posadę. Szukałam czegoś podejrzanego, jakichś nowych śladów lub zapachów. Muszę przyznać że kocham tę robotę, pewnie wypominałam już iż moim powołaniem było zostać szpiegiem. To skradanie się, sztuka cichego śledzenia podejrzanego. Tylko do tego się nadawałam. Nie wiem czy poradziłabym sobie z innym stanowiskiem. Może to przeanalizować? Mniej więcej wiem jakie stanowiska są tutaj, ponieważ gdy musiałam wybrać jedno z nich podawano mi wszystkie. Wiadomo że wybrałam to które było mi najbliższe sercu. Zacznę od wojownika-pewnie co chwile bym się sadziła dowódcy ponieważ czasami już tak mam , będąc szpiegiem nie muszę wysłuchiwać narzekań i uwag jakiegoś dowódcy. Mogę pracować sama, lub z innym szpiegiem. Walka to chyba nie moja brocha, choć wiem iż poradziłabym sobie w wojnie. Dalej, obrońca...nie no żenada. Podobno to takie nudne zajęcie że naprawdę, przynajmniej tak słyszałam. A może strażnik? No, niezły zawód, może byłabym zdolna ogarnąć się i stać na straży. Chwila! Strateg! Tak, pasowałoby do mojej osobowości. Kocham wymyślać jakieś plany działania, wypalają w 99.9% , więc jest git. A może któryś z nauczycieli, choć sama nie wiem czy posiadam tę cierpliwość do takich rzeczy. Gdybym miała nauczyć szczeniaka czegokolwiek pewnie skończyłoby się to skargą od rodzica. Ahh a co do stanowisk związanych z polowaniem, sami wiecie o co mi chodzi, do tego w 100% się nie nadaje. Może i upolowałabym coś jednak sterylizowałabym sobie język co kilka sekund, wiedząc że czuje smak czegoś co zabiłam. Nie, na to to nawet się nie porywam, zbyt ryzykowne w odwrotnym sensie tego słowa. A gdyby tak dyplomata? Znam się na tych różnych sztuczkach, podobno mam gadane i ładnie się wysławiam więc czemu by nie...No czemu? Może dlatego że moje miejsce jest wśród szpiegów, pośród krzaków, z lekka w cieniu? Po prostu już zdecydowałam, serce zdecydowało. Szłam tak zamyślona rozmyślając o stanowiskach w watasze, które były do wybrania. W końcu ciągle chyba miałam jakiś wybór, oczywiście że nie zrezygnuje z posady szpiega! Po prostu analizuje inne ...wybory. Bo co gdyby okazało się że wcale nie nadaje się na to stanowisko na którym jestem? Co gdybym z niego zrezygnowała po jakimś czasie, wiedząc że to może nie było jak jak sadziłam? Miałam zamknięte oczy i chyba biłam się z myślami. Nagle ktoś na mnie wpadł, coś się wysypało.
-Uważaj!
Krzyknęłam wstając z ziemi i masując sobie łeb, zauważyłam że to co się wysypało było podobne do pieniędzy. Spoglądał na nie z rozpaczą i zaczął szybko zbierać. Westchnęłam i zaczęłam pomagać niebieskookiemu w podnoszeniu drogocennych monet. Właściwe ciekawe skąd je ma, a może to jego. No znów zaczęłam zadawać sobie pytania na które odpowiedz uzyskam tylko pytając się tego oto osobnika.
-Może pomogę?
Podniosłam ostatnią monetę i położyłam na kupce. Uśmiechnęłam się zawadiacko pokazując swoje białe kiełki. Które w blasku słońca potrafiły nawet oślepić przeciwnika, lub jak kto woli nieznajomego. Bo akurat taka była sytuacja, tego niebieskookiego samca widziałam pewnego dnia rozmawiającego z Alfą. Czyli musi należeć do Królestwa Nocy, w przeciwnym razie nie wchodziłby na to terytorium. Zresztą zapach mówił sam za siebie, był tutejszy...Czekałam na jakikolwiek odzew z jego strony.

(Laven?)

niedziela, 21 maja 2017

Od Naili

Dzisiejszy dzień zapowiadał się dość normalnie. Wstałam jak wszyscy i poszłam nazbierać parę owoców na później. Nie uwierzycie ale znalazłam nawet brzoskwinie i śliwki, które wprost uwielbiam. Zjadłam parę a resztę schowałam. Zmęczona z lekka po nocnym szpiegowaniu, w końcu nie spałam całą noc, postanowiłam ułożyć się i poobserwować naturę. Czemu szpiegowałam w nocy? Szczerze? Nie mogłam zasnąć, coś nie dawało mi spokoju. Znalazłam się w parku gdzie położyłam się pod piękną i rozłożystą wierzbą która aż prosiła o zainteresowanie. Ze spokojem położyłam się pod nią i zaczęłam oglądać naturę. Nagle spostrzegłam wiewiórkę która chowa jedzenie do dziupli , była bardzo dokładna można powiedzieć na nią wiewiórka perfekcjonistka co może dziwnie brzmieć.  Obok niej stały dwa maluchy które patrzyły się w moją stronę, zaśmiałam się i niechcący spłoszyłam małą gromadkę. Następnie zauważyłam dzięcioła który w tym samym drzewie robił pojedyncze dziurki, stukał tak głośno że Dakota pewnie słyszy to ze swojej jaskini która wbrew pozorom leży gdzieś niedaleko. Nieopodal moich łap znajdowało się skupisko mrówek, dopiero po chwili spostrzegłam mrowisko. Każda z istotek miała ze sobą coś na kształt jedzenia, wiem że te zwierzęta są bardzo pracowite i potrafią dużo unosić za co je bardzo cenie. Jednak nie każdy wie że życie mrówek to harówką, jest dość ciężkie i pełne niebezpieczeństw, na szczęście jest ich bardzo dużo. Czasami mam wrażenie że za dużo bo nieraz widuje pojedyncze sztuki w jaskini. Po tej całej obserwacji zaczęły opadać mi powieki, dałam się ponieść i słyszałam tylko szum liści wierzby. To nie był taki zwykły szum, dla mnie było to jak muzyka. Aż nabrałam chęci do śpiewania, jednak wysiliłam się tylko na nucenie do rytmu. Nie powiem z tego całego szumu wychodziły nawet niezłe podkłady do słów. Ale mniejsza o to, nie chcąc się rozleniwiać uznałam iż powinnam się gdzieś przejść i po patrolować tereny. W końcu jestem szpiegiem i patrolowanie terenu też należy do mojej roboty. Wstałam i ziewnęłam zakrywając łapą pysk po czym ruszyłam spokojnie tam gdzie łapy poniosą. Szłam tak już kilka minut i nie wykryłam niczego dziwnego, jednak nagle słyszę:
-Uciekaj, stado dzików!
Odwracam się na pięcie i patrzę nieznanego mi samca który biegnie w moją stronę i wrzeszczy, wiecie co i gdybym nie usłyszała w porę stukotu kopyt dzików pomyślałabym że jest dobrym kawalarzem. Stojąc jak słup soli przyłożyłam łeb do ziemi i czułam bardzo wyraźne wibracje a po chwili poczułam zapach dzika. Nie lubiłam zapachu tego zwierzęcia, ponieważ mój ojciec często na niego polował po czym się tym czymś zajadał! Wydawałoby się że przed czymś albo kimś uciekają, no i pewnie miałam racje tylko przed kim? Wilk spoglądał na mnie co parę sekund, patrząc się do tyłu. .
-Na co czekasz, biegnij!
Słyszę, co prawda wyprzedził mnie parę sekund temu ale stanął i darł się niemiłosiernie głośno. Zrozumiałam że chciał mojego dobra, tylko czemu biegniemy do przodu zamiast na boki. Znaczy czemu on to robi? Dobra, koniec myślenia, nie chcę skończyć swego żywota jako naleśnik. Wzięłam tyłek w troki i wystrzeliłam jak rakieta za nieznajomym. Wyprzedziłam go a po chwili wyrównałam bieg. Musiałam jednak się odwrócić by zobaczyć jak daleko są dziki, jednak nagle przestałam czuć cokolwiek pod łapami. Nie zdążyłam spojrzeć w duł bo leżałam już na ziemi, spadliśmy z jakiejś średniej góry. Poturlałam się razem z nim i prawie wpadłam na drzewo. Przez chwilę kołowało mi się w głowie. Jednak zapytałam:
-Wszystko oke?
Spostrzegłam że nigdy nie widziałam go na Naszych ternach, pewnie jest z królestwa Dnia...Oj oj.


(Harashi?)

Od Naili

Dziś było wyjątkowo chłodno, jednak nie zważając na to wybrałam się na krótki, samotny spacer. A choć zwykle nie lubiłam spacerować sama, zrobiłam wyjątek mając nadzieje że spotkam kogokolwiek po drodze. Obojętnie przeszłam obok jaskini Alfy by  nie zacząć opisywać  piękna wokół. Z oddali ujrzałam jak Dakota wychodzi na zewnątrz spoglądając w moją stronę. Z uśmiechem na pyszczku stanęłam na dwóch łapach i zawyłam na powitanie. Może z lekko zdziwiona moim zachowaniem przywódczyni zaśmiała się i również się przywitała. Jednak ja poszłam w swoją stronę, a ona w swoją. W końcu ma ważne sprawy, wiele rzeczy spoczywa na je barkach. A choć nie wiem do końca jak to jest, to mam nadzieje że nie będę musiała wiedzieć. Tereny nie były mi do końca jeszcze znane, jednak wiedziałam o gdzie-bytności (wiem, fajne słowo) tego wodospadu, zapamiętałam jego położenie bo kocham wszelakie wodospady. Doskonale wiem jak dojść do Dakoty, do lasu ...dobra on nas otaczał i na plażę. Gorzej jest już z innymi terenami które nie pamiętam zbyt dobrze. Choć, nie powinnam zgubić się w tej watasze. Kiedy tak chodziłam , w oddali ujrzałam jakąś małą sylwetkę wilka. Ostrożnie ukryłam się w krzakach by podejść bliżej. Okazało się iż jest to mały szczeniak który ugania się za królikami, nie wiedziałam że mamy w watasze szczeniaki. Dość ciekawe, co do mojej ciekawości ...właśnie byłam ciekawa czyim dzieckiem jest. Nie wiedziałam że jest jakaś para w watasze, a może i nie ma? Z resztą, nie ważne. Szczeniak co chwilę się przewracał a królik przeskakiwał nad nim, śmiesznie to wyglądało więc zaśmiałam się cichutko zakrywając pyszczek łapą. Wyszłam powoli z krzaków, podeszłam od tyłu młodego. Na mój widok królik przestał się zabawiać kosztem wilczka i spojrzał na mnie. Nie miałam na niego chęci ponieważ nie jadam mięsa, jednak uśmiechnęłam się pokazując moje białe kiełki. Wtedy to szczyl złapał królika za gardło i walnął nim o ziemię, królik na wpół żywy leżał na krótkiej trawie. Szczen ucieszony zaczął krzyczeć:
-Tak, udało mi się. Złapałem królika, wiedziałem że mi się uda. To nie było takie trudne.
No i wtedy właśnie obrócił się i zobaczył mnie, z lekka przestraszony odskoczył do tyłu wpadając na królika i przewracając się o niego. Od razu podeszłam bliżej i z troską powiedziałam:
-Przepraszam że Cię przestraszyłam, nie bój się . Należę do tutejszej watahy, Królestwa Nocy.
On skinął łebkiem i wstał wypinając dumnie pierś , po czym wziął zorientował się że królik właśnie mu ucieka. Bez zastanowienia skinęłam głową na znak, że powinien go gonić. Wilczek dogonił królika w kilka sekund , ten widząc to przyspieszył. Kiedy królik się obejrzał, patrząc jak daleko jest jego przeciwnik...walnął w drzewo. Ja syknęłam zamykając jedno oko:
-Auć.
Dumy samczyk wziął królika w zęby i podbiegł do mnie. Odłożył go i mruknął:
-Proszę Pani, ja jestem Cheetos i nie należę do tego nocy. Jestem tutaj od niedawna. A Pani jak ma na imię?
Uśmiechnęłam się do niego po czym machnęłam ogonem na prawo i lewo. Cheetos, z jednej strony z kimś lub czym kojarzyło mi się to imię, a z drugiej nie miałam pojęcia że istnieje takie imię. Miałam chwilowy mętlik w głowie który postanowiłam od razu zażegnać przedstawiając się jak to przystało na samiczkę z manierami i kulturą:
-Mam na imię Naili.
On zaczął merdać ogonkiem tak szybko, że myślałam że zaraz odleci. Jego błękitne oczka z zaciekawieniem patrzyły na moją osobę. Nie byłam do końca pewna ale chyba nie mógł przebywać na tych terenach. A ja jako szpieg nie powinnam dopuścić do tego by jakiś nieznajomy się tutaj pałętał.
-Nie możesz tutaj przebywać maluchu, niestety to tereny Królestwa Nocy.
Kiedy to powiedziałam automatycznie wyczułam niedaleko pewną parkę wilków z Naszych terenów. O bosz, jak mnie teraz z nim zobaczą? Chyba mnie rozszarpią i wygnają od razu z tych terenów. Spojrzałam w ich stronę, nie znałam ich jeszcze. Właściwe znam tutaj mało osobników, niestety. Westchnęłam głośno i mruknęłam coś pod nosem. Kierowali się w moją stronę, zwiesiłam łeb. Szczeniak był obcy...nie powinien tutaj być. Zwróciłam się do niego:
-Słuchaj Cheetos jesteś miłym i grzecznym szczeniaczkiem, ale lepiej wracaj do rodziców.
Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę że to małe coś się zgubiło, czarny basior i biała wadera...stali obok mnie.

(Isil? Nathair?)

Od Naili

-Nie martw się kiedyś w końcu znów się spotkamy koleżanko, mam ważne sprawy , wybacz mi...muszę tam biec i im pomóc.
Powiedział jeden z moich przyjaciół spoglądając mi w oczy, ja kiwnęłam głową, ehh pamiętam to jakby to było wczoraj. Jednak minął już tydzień a ja tym razem sama pałętam się po tym wielkim świecie. Rozumiem go, musiał pomóc przyjaciołom , ja zrobiłabym to samo. Jednak, jak mógł mnie zostawić, mieliśmy tylko siebie a teraz co? Właściwie to nie łączyło Nas wiele, to tylko znajomość jednak lubię nazywać go przyjacielem, tak jest raźniej. Jestem sama, czy tak smakuje samotność...jest taka melancholijna i sucha , jak to mięso. Obrzydliwe! Tak, wiem może to dziwić ale wprost gardzę mięsem każdego rodzaju. No , wilk wegetarianin ale co poradzisz taka już moja natura. Chodząc tak sobie po lesie biłam się z myślami i wspominałam czasy sprzed tygodnia. Miałam nadzieje że to coś mi da, jednak nie. Nie poprawił mi się humor, sama nie wiem czemu oddzieliłam się od Nyx, chciałam znaleźć coś więcej niż jedną osobę. Było ich kilka, ale znów jestem sama.. Nadal bardzo wyczerpana i głodna. Woda pitna była może i prawie wszędzie. Ale gdzie ja znajdę gruszki!? Jabłka, winogrona lub jakąś marchew, kaszę. Czasami aż dziwię się czemu nie jestem normalna, czemu jak inne wilki nie potrafię zjeść mięsa?! Tak szczerze te pytania mnie zamęczą, jestem sama w lesie bez jedzenia, schronienia i w dodatku zadaję sobie setki pytań na które nie znam odpowiedzi. Czy to normalne? Dzień był dość upalny, nagle poczułam zapach wody jak i dźwięk symbolizujący wodospad. Szybko pobiegłam w tamtą stronę i bez sprawdzania temperatury wody (jak to niektóre laleczki robią, wkładają łapkę, ) ponieważ kierowała mną ochota szybkiego zanurzenia się w chłodnej bryzie, wskoczyłam nie zastanawiając się do czyściutkiego wodospadu. Woda była wręcz idealna, westchnęłam sobie głośno i zanurzyłam się otwierając oczy pod wodą. Na początku troszkę piekły ale przy tej czystości wody szybko się przyzwyczaiłam. Widziałam ławicę małych rybek, karpia koi i parę dziwnych stworów. Podobało mi się to że na mój widok nie uciekały . Może wiedziały że nie mam zamiaru ich pożreć ani zrobić im krzywdy. Tak się zapatrzyłam że prawie utonęłam, szybko wynurzając się łapałam powietrze. Ale wiecie co, warto było. Ze śmiechem wyszłam z tego rajskiego wodospadu, niestety mój śmiech przerwało burczenie żołądka który od dwóch dni domagał się jedzenia. Spojrzałam na jedną z rybek które się akurat wynurzały i warknęłam na samą siebie. Nie byłabym sobą gdybym zjadła jakiekolwiek mięso, a co dopiero mięso z ryby. Walnęłam łapą w piasek, wiedząc że jest ze mną cienko, napiłam się wody by zaspokoić pragnienie głodu które w sobie dusiłam. Jednak nic to nie dało, w lesie echem odbijało się to przeraźliwe burczenie jakby ryk diabelskiego smoka który ma zamiar z głodu zjeść wszystkich mieszkańców w tym lesie, tylko że w moim przypadku musiały by to być drzewa co może wydawać się dziwne. Słońce jeszcze przygrzewało , jednak nade mną pojawiły się dość ciemne chmury. Mruknęłam pod nosem wiedząc że za jakiś czas zacznie padać, w końcu mamy te nasze wahania pogodowe. Nie zrezygnowałam jednak kładąc się na rozgrzanym kamieniu który miał za zadnie osuszyć moje futro, jednak zanim moje futerko wyschło do końca, deszcz zaczął dawać o sobie znaki. Po pierwsze czułam wyraźny zapach deszczu, po drugie po chwili zaczęło pokrapiać. Deszcz na początku wydawał się ciepły, ale po chwili zmienił się w chłodny. Nie czekając jak ulewa się rozpęta zeszłam z kamienia na wpół słucha i zaczęłam się rozglądać. Zaczęłam biec wokół wodospadu kiedy spostrzegłam że za wodospadem jest mało widoczna,dziwnie mroczna, ukryta jaskinia a w niej sucho i podejrzanie jasno. Rosły tam bowiem grzyby rodzaju którego nie znam, jedne świeciły na kolor błękitny zaś drugie na granatowy. Trawa była mocno zielona, pewnie dlatego że nawadniał ją wodospad. Z uśmiechem usiadłam na pewnej kłodzie w końcu jaskini , była stabilna i sucha. Z uśmiechem na pyszczku zapadłam w głęboki sen. Te tereny były bajeczne, choć dość mroczne, brakowało mi tylko pożywienia, towarzystwa i co najważniejsze , jakiegoś towarzystwa. Nie wiem ile dokładnie spałam, ponieważ nie obudziłam się mimowolnie. Ze snu zbudził mnie głos , pasujący raczej do samca:
-Kim jesteś?! 
Nie otworzyłam od razu oczu, głos był zdezorientowany i poirytowany. Ziewnęłam schodząc powoli z kłody i dopiero teraz zauważyłam wilka, charakteryzowała go postawa bojowa i  jeszcze to że był przemoczony. W duchu zaśmiałam się z lekka , jednak w rzeczywistości zaczęłam chodzić wokół niego przyglądając się jego wyglądowi. Czarny, niecodzienny, czerwonooki, wyrośnięty z lekka wilk. Czułam że pochodzi z tond i nie chciałam się narzucać, usiadłam patrząc czy pogoda się uspokaja. Na szczęście znów pokrapiało, ładnie wyglądał świat spod wodospadu. Uśmiechnęłam się tylko i powiedziałam:
-Jestem nikim ważnym. Już stąd idę. Po czym spojrzałam tylko na tego osobnika i zaczęłam iść...jednak...

Manip?

piątek, 19 maja 2017

Nowa wilczyca - Naili

KONTAKT: CZIKA9999 (Howrse i Doggi) 
Naili
PŁEĆ: Wadera, samiczka, płeć piękna.
WIEK: 2 lata, dość młodziutka.
PARTNER: Szuka, jest bardzo wierna...więc liczy iż znajdzie kogoś kto będzie bliski jej sercu. Lecz to będzie trudniejsze niż myślisz, tyle razy słyszała o nieudanych związkach, ślepej miłości i złamanym sercu że sama nie wie czy powinna szukać tego jedynego. Jest młoda i może to dziwić ale nie wie do końca co to jest miłość partnerska.
KRÓLESTWO: Nocy
OPIS: Naili jest to miła wadera, pomocna jak i wesoła. Ale jej charakter jest skomplikowany. Bardzo pewna siebie lecz skryta i tajemnicza. Zwinna i dość wytrzymała, jednak jest coś co kocha najbardziej i jest w tym naprawdę dobra, skradanie (czy jak kto woli szpiegowanie). Nie zawsze potrafi zrobić to czego chce ponieważ jakby...ta jej pewność ucieka. Czasami bardzo się denerwuje...ma piękny głos którym obdarza lasy wieczorami, najczęściej w pełnie księżyca, tylko jest jeden problem co do tej kwestii jest bardzo ostrożna i nieśmiała. Nie lubi kiedy ktoś podsłuchuje jej śpiewu...choć to się dość często zdarza. Raczej delikatna, opiekuńcza.Gdy nikt nie patrzy, lub w razie potrzeby to wielka ryzykantka na wielką skalę. Jest też uczciwa jak i zwykle uczuciowa. Uważajcie bo Naili nie da się obrażać, drwić z niej nie można jak i z watahy lub jej rodziny ponieważ wtedy z tej miłej samicy wychodzi prawdziwy diabeł...(choć nie do końca), wścibska, obojętna i waleczna. Będzie brnęła aż do końca, ma bardzo dobrą pamięć i nie szybko wybacza. Zwykle stawia na swoim i może być bardzo podstępna. Co do walki jest bardzo obojętna, zwykle określa to tak :,,Co Alfa powie, to ja zdobię'' . Nie wiadomo czy nie będzie tuż za twoimi plecami. Dobra, koniec o jej złej stronie powiedzmy jeszcze o tej dobrej. Zwykle jest przyjacielska, po prostu jest duszą towarzyską. Sprytu jej nie brak. W dobrym towarzystwie może okazać się niewygadaną samicą. Jednak warto pamiętać że zawsze Cię wysłucha. Bardzo mądra i inteligentna, bystra z niej wadera , nie łatwo ją oszukasz. Nie na widzi gdy ktoś kłamie ją w żywe oczy, choć sama w razie potrzeby potrafi skłamać. Szlachetność to jedna z jej ważnych cech. Dla innych może okazać się zadziorna. Chyba zwykle chodzi własnymi ścieżkami i ma swoje zdanie którego się trzyma mimo to że może się pomylić. Jest bardzo skromną waderą, nie lubi się wywyższać i woli nic nie mówić niż kogoś urazić. Najpierw myśli potem mówi. Jednak zdarzają się dni w których jest odwrotnie. Resztę jej charakteru...odkryj sam...Chwilka a co do jej historii to Naili urodziła się w Watasze Night Melody. Wiodło jej się dobrze jako szczeniak ponieważ jej rodzice byli Alfami. Pewnego dnia mała waderka wymknęła się spod czujnego oka matki i poszła śpiewać na łąkę(miała chyba z 5 miesięcy). W tym samym czasie myśliwi napadli na watahę, słuchać było strzały, przeraźliwe wycie a w powietrzu czuć było świeżą krew. Samiczka pobiegła tam lecz wszyscy już byli martwi...szukała żywej duszy i płakała nagle zobaczyła dziwne stworzenie, podeszło do niej i zabrało ją. Mieszkała z wilczycą o niesowitym wyglądzie, tam odkryła swój dar a raczej moc. Z Nyx podróżowała po całym świecie, nie wiedzieć czemu ona ją zostawiła. Jednak Naili znalazła watahę do której przyjęła ją Diana. Wiedziała że to jej miejsce.
WYGLĄD: Naili ma nietypowe umaszczenie futerka, powinno być białe. Lecz jest sporo znaczeń innego koloru, w tym na plecach czarne i szare. Końcówki i kontury uszu są brązowe, jak i dwie łapy. Za lewym uchem widnieje czarna plama w kształcie nuty, jest to piękne zjawisko. Jej żółte oczy są dostrzegalne bardzo dobrze w ciemności, właściwie można nazwać je złotymi. Co do pyszczka, czarny nosek, parę pociemnień z koloru czarnego i brązowego. Zapomniałam jeszcze o ogonku, dość puszysty i wprost proporcjonalny do reszty ciała.
STANOWISKO: Szpieg
RODZINA: Jej rodzice nie żyją, zginęli za honor stada...jednak dobrze pamięta ich imiona...Matka miała bardzo piękne i dźwięczne imię -Melody , a ojciec dość poważne- Armor. Co do rodzeństwa, sama już nie wie...
SZCZENIĘTA: Nie ma szczeniąt, jednak może kiedyś...
MOC: Co do jej mocy, jest ona bardzo ale to bardzo nietypowa. No przynajmniej moim zdaniem. Albowiem Naili potrafi zahipnotyzować wszystkie istoty żyjące swoim śpiewem, wydawać im rozkazy. Tak, może traktować je jak marionetki. Gdy jest smutna jej głos odpycha nawet drzewa, gdy krzyknie. Gdy radosna, przyciąga wszystko, potrafi rozkochać w sobie kogo zechce. A to wszystko przez moc śpiewu. Lecz jest ona nieśmiała co do tego, choć gdy będzie potrzeba sądzę że użyje mocy.
WOLFLARY: 100
CIEKAWOSTKI:
Brzydzi się mięsem, tak jest wegetarianką co może nie jednego zdziwić. W końcu nie co dzień spotyka się wilka nie jedzącego mięsa. Mimo to znajduje sobie inne pożywienie, nie samym mięsem wilk żyje. Kocha owocki...
Do dziś nie wie kim tak dokładnie była wadera imieniem Nyx i czemu ja przygarnęła.
Jej moc jest dla niej uciążliwa.
Pisze piosenki.
Nigdy, ale to przenigdy nie zjadła mięsa.
Ma znakomity słuch, więc radzę o niej nie plotkować!
Co do jej głosu: Wiecie, może dziwnie się wyrażę ale brzmi zupełnie jak znana barbadoska piosenkarka-Rihanna. Można powiedzieć że jej głos jest ,,ciągły'' i dlatego mało kogo wkurza, za to hipnotyzuje gdy chce. Mówiono jej : ,,Twój głos to uczta dla ucha, wszystko co śpiewasz sprawia przyjemność''. Szkoda że ona nie wierzyła w te słowa...
Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony